Horodnica

Założenie fabryki - 1807. Produkcja - po dziś dzień.

W 1807 roku Józef Czartoryski przenosi z Korca produkcję fajansu do Horodnicy, zakładając tu niedużą manufakturę. Położenie Horodnicy wśród ziem obfitujących w lasy zapewniało dostateczną ilość opału, podczas gdy w Korcu były trudności z pozyskaniem dużych partii drewna z odległych terenów. Sześć lat później - w roku 1813, manufaktura składała się z dużego drewnianego budynku fabrycznego, w którym mieściły się warsztaty do wyrobu naczyń fajansowych i kamionkowych, magazynu masy ceramicznej, suszarni gotowych wyrobów, glazurowni, szlamiarni, magazynu gotowych wyrobów oraz niedużego laboratorium, w którym opracowywano gotowe zestawy masy ceramicznej, glazurę i barwniki.

Załoga liczyła wówczas ok. 90 pracowników, w większości pochodzących z Korca. Początkowo manufaktura korzystała z pokładów glinki, leżących w folwarcznych dobrach - Perewoźni i Storożowej - a kiedy te wyczerpano, zaczęto eksploatować kopalnie w Dąbrówce (te same, które dostarczały surowca do Korca). Po likwidacji porcelaniarni koreckiej manufakturę hordnicką ponownie zasila duża grupa wyszkolonych pracowników.

Zarówno fajansiarnia horodnicka, jak i manufaktura korecka należały do tych samych akcjonariuszy aż do śmierci Czartoryskiego. Po jego śmierci kompania nie mogąc spłacić sukcesorom zaciągniętych pożyczek, przekazuje manufakturę horodnicką spadkobiercom na poczet długów. W 1810 roku na manufakturę przychodzą złe czasy. Dobra horodnickie przypadły w spadku Teresie z Czartoryskich Henrykowej Lubomirskiej, jednak fajansiarnia należała faktycznie do pięciu spadkobierczyń. W rezultacie nikt nie interesował się manufakturą i jej rozwojem, jednocześnie roszcząc sobie pretensje do ewentualnych dochodów.

Dzierżawcą zostaje na pewien czas Henryk Lubomirski, starając się rozbudować manufakturę i podnieść jej rentowność. Powstały nowe piece, wyremtowowano i odnowiono gmachy i magazyny. Wyroby fajansowe z tego okresu są wysoko cenione przez kolekcjonerów. W 1839 roku Horodnicę zasila duża grupa fachowców i robotników koreckich. Był to okres rozkwitu fabryki, jednak nadal trwały spory o uregulowanie stanu prawnego manufaktury. Udało się to w połowie XIX wieku, kiedy to syn Henryka Lubomirskiego, Jerzy, sprzedaje wytwórnię razem z całym horodnickim majątkiem Wacławowi Rulikowskiemu, który sprzedał swoje ukraińskie majątki i przeniósł się do Horodnicy.

Rulikowski okazał się dobrym właścicielem. Wykształcony, pełen zapału poczynił szereg modernizacji w manufakturze. Dobudował dwa piece do wypalania porcelany i w drugiej połowie XIX wieku rozpoczął produkcję porcelany. Fabryka początkowo rozwija się znakomicie. Zatrudniono uzdolnionych fachowców, w tym malarza Romanowskiego z synami oraz pracującego wcześniej w Sevres, ceramika Wincentego Butlera. W 1863 roku nad Rulikowskim zawisło widmo bankructwa. Wytwórnia wegetowała, jakość naczyń pogarszała się z roku na rok. Rulikowski próbował zdobyć fundusze na inwestycje, jednak na niewiele to się zdało. W 1877 roku Wacław Rulikowski stracił manufakturę wraz z całym zadłużonym majątkiem - nowym właścicielem zostaje Połtawski Bank Ziemski. Istnieją również wzmianki, że w 1880 roku część manufaktury strawił pożar.

W tym samym roku porcelarnię wykupuje Rudolf Bosse i natychmiast odsprzedaje ją Szymonowi Giżyckiemu - aby następnie znów zakład odkupić. W 1882 roku Bosse dzierżawi fabrykę Fiszelowi Zussmanowi, posiadaczowi ziemskiemu i właścielowi zakładów ceramicznych na Wołyniu. Zussman sprawną ręką poprowadził zakład, dobudowując pod koniec XIX wieku w Horodnicy drugą fabrykę porcelany. Choć produkcja rozwijała się pomyślnie, wyroby produkowane w Horodnicy były zwykłymi przedmiotami bez walorów artystycznych. W 1917 roku fabrykę przejmują władze radzieckie. Fabryka działa i produkuje porcelanę po dziś dzień.

Zapraszamy ...

Reklamy